Kiedy go pyta czy nie ma on domu
włodarzewska sa |„Kiedy go pyta, czy nie ma on domu, czy nie ma żony i dzieci, czekających na niego i stale piszących po niego, samobójca przeczy temu szorstko i odpowiada, że dziwne to wyobrażenie, co ona przez to myśb, jak jej to do głowy wpadło
Tak, pytała tylko, bardzo to głupie.
On reaguje — Nie, głupio właściwie — nie powiedziałbym, całkiem nie —
Owszem, ona zrozumieć przecież mogła, że człowiek, który tu osiadł w górach na tak długo, nie pozostawił nikogo mu drogiego tam, skąd przybywał.
— Tak, słuchaj pani — a właściwie czemużby nie—protestuje Moss, nagle porywczy. Co my, ludzie, wiemy o sobie nawzajem, czy nic mógł on porzucić i żonę i dzieci on nawet tak daleko się posunie, że powie, iż może z tej właśnie przyczyny jakiś nieborak czmychnął w góry. — Tak, mówię nie o sobie samym, — pośpieszył dodać, — ale o kimkolwiekbądz. Przypuszczam tylko. 260
Ucz wątpienia — panna dEspard doprowadza go do coraz większej szczerości. Cały czas przecie pilnował, by mówić o wszystkich innych, a nie
0 ciliic i zdawało mu się, snać, że się dobrze ukrył, przedstawiał jej, czemu człowiek może uciec w góry — Mogło mu się zdarzyć — a więc zdarzyć komuknlwiekbądź innemu — że djabeł wstąpił do domu
1 opętał dajmy na to zamężną kobietę, i co nastąpi I i i «m Dziecko leży zapomniane, dom cały zapomniany przez Boga, żona nie wraca do domu, lirlio wie, jak długo. Nie dlatego to mówię, by ją szkalować, i ona wszak mogła mieć swe przyczyny, niesforną na«urę, naprzykład, nieposkromione zakochanie, — podobne rzeczy już widziano; lecz dziecko leży, a może jest ono Bóg wie jak śUczne i miłe; jeśU to dziewczynka, to może ma i włoski i wszystko, przecie to nic niezwykłego. No, przei lindzi jeden raz i wiele razy w ten sposób, mija zima, powiedzmy, wtedy człowiek nie może więcej, Ucieka. Widzi pani! Ucieka na statku do Australji — niema takiego, któryby z podobnej przyczyny uciekał w góry. No, jeśli ów człowiek należy przy tem do ograniczonych i poślednich, o umyśle nie nader żywym, to mu się w głowie może zakręcić, i wpadnie na pomysł, by sprawy ująć w własne rei e i skrócić mękę. Tem właśnie może być zajęty, gdy tam sobie chodzi po Aastralji. No, dajmy na to, kupił sobie pistolet. Pistolet Ten już oddawna mógł być zakupiony, i leżeć pod jego opieką, wysmarowany, i wyczyszczony i nabity. Dlaczego się nim nie posługuje Widzi pani, ów jegomość może być człowiekiem, wszyscy ludźmi jesteśmy, a ten może tkwić jeszcze jakimś korzeniem w życiu, może przecież być zakochanym, pomimo wszystko, i może szarpać go przerażenie, by dziecko nie zginęło nie miałżeby on tedy żyć, czuwać nad niem Otóż chodzi i jęczy...“(7)
<<<< Już przy pierwszej
| Ponieważ klucz tkwił >>>>